COPA przeciwko Wright: Satoshi wychodzi z pierwszego tygodnia w pełni nienaruszony

Po pięciu dniach procesu być może największą niespodzianką w tygodniu otwarcia sprawy COPA przeciwko Wrightowi jest to, że nie było w niej zbyt wiele wybuchowego gniewu ani słownych potyczek, jakie wielu wyobrażało sobie w związku z procesem, którego stawką jest przyszłość branży aktywów cyfrowych.

Przez cztery dni na rozprawie można było dostrzec kilka pęknięć w chłodnym wyglądzie doktora Craiga Wrighta, gdy stanowczo, ale grzecznie odpowiadał na zadziorne pytania Jonathana Hougha KC, adwokata COPA oskarżonego o przesłuchanie doktora Wrighta. Nawet sam Hough jest dobrze wychowany i powściągliwy, zadowolony, że w razie potrzeby odpowiedzi doktora Wrighta mówią same za siebie, i okazjonalnie docieka.

Dobre maniery i serdeczność na sali sądowej mogą jednak jedynie odwrócić uwagę od powagi zarzutów, jakie COPA przez tydzień rzucała doktorowi Wrightowi. Adwokat Sojuszu próbował namalować obraz doktora Wrighta jako seryjnego fałszerza, nieustannie edytując i majstrując przy dokumentach powstałych po wypuszczeniu Bitcoina na świat, aby sprawiały wrażenie, jakby pochodziły wcześniej. Dokumenty te obejmują wszystko, od starych fragmentów przedpremierowego kodu Bitcoin noszącego nazwisko doktora Wrighta, po dokumenty korporacyjne dla firm doktora Wrighta, pokazujące masowy transfer Bitcoinów z jednego podmiotu do drugiego w 2011 r., po różne wczesne wersje białej księgi Bitcoin.

Jeśli COPA spodziewała się, że przedstawianie doktorowi Wrightowi tych zarzutów o fałszerstwo będzie spacerkiem, to się myliła. Mogło to być dla nich oczywiste już od pierwszego dnia przesłuchania doktora Wrighta, kiedy zaczęli czytać raporty ekspertów, z których wynika, że wiele dokumentów, na których dr Wright opiera się w swojej obronie. Bez wątpienia doświadczony prawnik procesowy, taki jak Hough KC, jest przyzwyczajony do tego, że słowa niezależnych ekspertów są traktowane przez biednego człowieka stojącego naprzeciw niego na stanowisku świadka jako niemal niepodważalne.

Istniała duża szansa, że tak się stanie w przypadku doktora Wrighta, którego panteon stopni naukowych i certyfikatów zapewnia atmosferę pewności i absolutnego bezpieczeństwa co do własnej wiedzy technicznej. Innymi słowy, jeśli doktorowi Wrightowi zostanie przedstawiona propozycja eksperta, lepiej, żeby była ona solidna.

Na nieszczęście dla COPA zarzuty te nie były bezpodstawne. Doktor Wright odpierał zarzuty za zarzutami, posługując się wyjaśnieniami tak technicznymi, że Hough KC nie miał innego wyjścia, jak tylko z gracją zrobić pauzę, zdjąć i ponownie założyć okulary, zakaszlać i iść dalej.

Choć te riposty były imponujące, być może jeszcze większym zaskoczeniem jest gotowość, z jaką dr Wright może zaakceptować fakt, że faktycznie sfałszowany dokument jest rzeczywiście sfałszowany. Od czwartku Hough KC przedstawiał doktorowi Wrightowi serię zmanipulowanych dokumentów – z których wiele, podobnie jak te omówione powyżej, wydaje się w znaczący sposób potwierdzać twierdzenie doktora Wrighta o wynalezieniu Bitcoina. Tylko w przypadku wielu z tych dokumentów dr Wright nie tylko z radością przyznał się do fałszerstw, ale szczegółowo wyjaśnił, kto je sfałszował i dlaczego.

Weźmy na przykład rzekomy e-mail od doktora Wrighta do Dave’a Kleimana z 2008 roku, w którym prosi on o pomoc w związku z pracą, którą pisze, na temat elektronicznej gotówki typu peer to peer – Bitcoina. Wiadomość e-mail będzie znana osobom śledzącym postępowanie sądowe w sprawie Kleimana, ponieważ kiedy została tam zaprezentowana, doprowadziła do dość zabawnego wsadu dla Wrighta: tam również został oskarżony o sfałszowanie wiadomości e-mail, która następnie okazała się został wysłany z domeny @RCJBR doktora Wrighta. Tylko ten akronim odnosi się do dzieci doktora Wrighta z małżeństwa, które nie istniało przed 2011 rokiem. E-mail rzeczywiście był sfałszowany, ale jedyną osobą na świecie, od której nie można było wiarygodnie powiedzieć, że pochodzi, był dr Wright.

COPA wpadła w podobną pułapkę, pokazując wiele wersji e-maila z 2008 roku, w tym wersję @RCJBR. Kiedy do każdego, kto to oglądał, dotarło do wiadomości – jak dr Wright wyjaśnił Houghowi KC – że e-mail RCJBR nie mógł być przez niego sfałszowany, pozostałe wersje e-maili prezentowane przez COPA w związku z fałszerstwami doktora Wrighta zaczynają wyglądać nędznie.

Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę, że dr Wright ma dość dobrze określoną listę podejrzanych, kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za manipulacje. Na przykład jeden z e-maili z 2008 roku pokazuje, że manipulacji dokonał ktoś posiadający adres IP w Brisbane. Odnosi się to oczywiście do Jamiego Wilsona, byłego dyrektora finansowego spółek doktora Wrighta w Australii, o którym dr Wright mówił w tej sprawie, a inni zostali zwolnieni za próbę defraudacji jego pieniędzy. Biura Wilsona znajdują się zaledwie rzut kamieniem od przedmieść Brisbane, na których znajduje się adres IP, i potwierdzono, że Wilson korzystał z usług tego samego dostawcy usług internetowych, od którego pochodzi adres IP.

Nie jest to niczym nowym, ale w tym tygodniu dr Wright skorzystał z okazji, aby wyjaśnić, w jakim stopniu był zdradzany, zhakowany i wrabiany przez swoich pracowników. Powiedział, że Wilson długo po zwolnieniu składał fałszywe oświadczenia w celu przeniesienia na niego patentów, nad którymi pracował dr Wright, w zamian za nic. Zapisy dotyczące czegoś, co wydaje się być tymi patentami, są publiczne. Odnotowano, że Jamie Wilson uzyskał patent kryptograficzny noszący zarówno jego nazwisko, jak i nazwisko doktora Wrighta, i przypisał go jednej ze swoich własnych firm. Umowy przenoszące te patenty zostały najwyraźniej podpisane przez Wilsona i Wrighta, a nawet miały świadka – żonę Jamiego Wilsona. Trudno sobie wyobrazić kogoś takiego jak dr Wright, który ma wykształcenie prawnicze i przywiązuje dużą wagę do szczegółów, przyjmując taki dokument w obecności żony Wilsona, ale Wilson chciał, żebyśmy w to wierzyli.

W świetle tego dość łatwo uwierzyć w resztę historii doktora Wrighta: że Wilson zaczął następnie przekazywać Irze Kleimanowi dokumenty zabrane z firm doktora Wrighta, albo manipulując nimi wraz z innymi niezadowolonymi pracownikami, albo pozwalając Kleimanowi zrobić to sam.

To, że jest skłonny wdawać się w tak szczegółowe informacje, aby obalić dowody, które niewątpliwie potwierdzałyby jego twierdzenie, że jest Satoshim – na przykład poproszenie przyjaciela o pomoc w redagowaniu białej księgi Bitcoina przed jej publikacją – bez wątpienia wywrze wrażenie na sędziego Mellora , który tylko kilka razy złamał swoją starannie wyćwiczoną pokerową twarz, aby uprzejmie uśmiechnąć się do doktora Wrighta.

Wydawało się, że ostatniego dnia rozprawy w tygodniu otwarcia COPA w końcu wyczerpała swoje oskarżenia o fałszerstwo i zaczęła przygotowywać grunt pod kolejną część swojej sprawy: analizowanie szczegółów biografii i życiorysu doktora Wrighta, aby sprawdzić, czy mogą znaleźć jakiś szczegół, aby pokazać, że doktor Wright nie może być Satoshim Nakamoto. COPA rozpocznie się w poniedziałek od miejsca, w którym została przerwana – tylko tym razem w (miejmy nadzieję) znacznie chłodniejszej sali sądowej 26.

Autor : BitcoinSV.pl

Źródło : COPA v Wright: Satoshi emerges from week one fully intact – CoinGeek

Author: BitcoinSV.pl
CEO