Archiwum artykułów

Biografia Jesse LIVERMORE

23 września 2021

BSV to technologia, a nie inwestycja

W tym tygodniu wydaje się, że temat ten nie powinien być podkreślany, ale biorąc pod uwagę, że rynki wydają się być w stanie pozostać nieracjonalne dłużej, niż wiele osób jest w stanie zachować wypłacalność1*, uważam, że zdecydowanie spóźnione jest stwierdzenie oczywistej rzeczy BSV nie jest.

Bitcoin NIE jest produktem inwestycyjnym.

Bitcoin to po prostu technologia. Istnieje kilka projektów pochodnych w kosmosie, które reklamują się jako inwestycje (takie jak BTC), ale powiedzenie, że świnia to koń, nie czyni tego jednym i możesz nadal wmawiać sobie, że tak jest, dopóki ktoś nie zabierze cię do zaoferuj przejażdżkę.

Teraz, aby być uczciwym, nie jest to dokładnie to samo, co produkty technologiczne w przeszłości, gdzie płacenie za jego użycie było całkowicie oddzielone od samej platformy technologicznej. Jedną z głównych innowacji cyfrowych walut i blockchainów jest to, że wynaleźli z nimi środki płatności za własny dostęp za pomocą lokalnego tokena. Gdybyśmy mieli posłużyć się analogią, wymyślili nową formę domu towarowego, w którym za towary można było płacić tylko za pomocą własnej waluty sklepowej. Ponadto każdy mógł założyć sklep w domu towarowym i sprzedawać swoje towary, a także dokonywać transakcji w walucie sklepu. Kierownictwo sklepu, które jest odpowiedzialne za tworzenie i prowadzenie obiektów, również otrzymuje wynagrodzenie w walucie sklepu za swoje usługi dla sprzedawców i klientów. Zasadniczo tworzy potencjalny ekosystem usług i towarów, które mają być wymieniane i sprzedawane w sklepie przy użyciu lokalnej waluty. W tym sensie platforma blockchain jest własnym małym mikrokosmosem ekonomicznym.

To, choć jedna z największych innowacji blockchain, jest również jedną z jego gorszych wad. Ponieważ jednym z głównych założeń projektowych Bitcoina było umożliwienie ekonomii mikropłatności i zmniejszenie pośredników zaufania (ze względu na problematyczne koszty prowadzenia takich pośredników jako strażników prywatnych informacji klientów), konieczne było użycie własnego tokena jako środki płatnicze. Ale ponieważ żeton był formą pieniądza bez żadnego rzeczywistego kołka lub nadzorcy administracyjnego, w połączeniu z faktem, że był to towar ograniczony, ludzie zaczęli go gromadzić, oczekując wzrostu jego wartości ze względu na oczekiwany wzrost użyteczności technologia.

Stało się to piętą achillesową całej branży blockchain. Klątwa tego, co system pierwotnie zamierzał zrobić. Zamiast być używanymi jako transakcje mikropłatności, ludzie zainteresowali się tylko kupowaniem i przechowywaniem tokenów. To oczywiście powinno spowodować spadek wartości tokenów, jeśli rynek był racjonalny, ponieważ niewiele miało wspólnego z tokenami, jeśli sieć nie miała być używana do rejestrowania rzeczywistych transakcji i transakcji w księdze. Ale to nie powstrzymało ludzi przed marketingiem projektu jako finansowego planu szybkiego wzbogacenia się – hm, mam na myśli zabezpieczenie przed inflacją dla walut fiducjarnych. Co gorsza, ci, którzy wcześnie kupili Bitcoin teraz z nowo odkrytym bogactwem ze względu na wzrost ceny, mieli o wiele więcej pieniędzy do rozdania i zatrudniania specjalistów od marketingu, PR i mediów społecznościowych, aby promować swoją unikalną formę narracji o piramidach. Niestety jest to to, w co dziś rozwinął się przemysł kryptograficzny: w najlepszym razie trwający dekady zgiełk anty-establishmentowy, w gorszym schemat Ponziego.

Ethereum NIE jest platformą inwestycyjną.

Ethereum zaczęło się od szlachetnych celów. Rozpoczęli tworzenie nowych produktów i usług na platformie blockchain, gdy zwolennicy BTC obrócili się i zablokowali projekt wyłącznie w celu „cyfrowego złota”; (ponieważ ten cel wydawał się bardzo skuteczny w przyciąganiu jak największej liczby nowych stolarzy do schematu Ponziego). Pierwotni założyciele Ethereum chcieli realizować część „programowalnych pieniędzy” pierwotnej obietnicy bitcoina i zostali odrzuceni przez skostniałą wówczas społeczność BTC i scentralizowany zespół programistów. W ten sposób postanowili zbudować nowy system, który byłby w stanie obsługiwać inteligentne kontrakty i programowalne pieniądze. (Ta sama technologia pierwotnie obecna w Bitcoinie, która została przywrócona w BSV). Niestety, zbudowali system, który był fatalnie wadliwy, ponieważ brakowało im wystarczającego zrozumienia dwóch kluczowych innowacji w Bitcoin:

Model monety UTXO. Ten model przedstawia sposób, w jaki bitcoiny są reprezentowane w sieci i zapewnia nieograniczoną skalowalność do poziomów globalnych bez konieczności utrzymywania stale rosnącego wykresu stanu na wszystkich węzłach.
Unikalną formą osiągnięcia Kompletności Turinga w Bitcoinie była równoważność Turinga jako automat 2-Push down, który nie jest maszyną Turinga, ale automatem, który jest odpowiednikiem jednej. Nie było to dobrze rozumiane przez bardzo długi czas, nawet wśród tak zwanych ekspertów od Bitcoina, i nie zostało zrozumiane przez założycieli Ethereum, którzy uważali, że Bitcoin nie jest kompletnym Turingiem, co skłoniło ich do ponownego wymyślenia nowego języka skryptowego i maszyna wirtualna, która była bardziej tradycyjna, ale w ten sposób przyniosła wszystkie komplikacje nieprzewidywalnych złożonych zachowań w ich inteligentnych kontraktach. Z perspektywy czasu wydaje się, że zapętlone konstrukcje są bardziej zmorą niż korzyścią, jeśli chodzi o kod, który może wydać fundusze. Ich dążenie do niefortunnego, złego celu „kod jest prawem” było ich zgubą i do dziś pozostanie piętą achillesową Ethereum. Jednak to nie powstrzymało ich przed narodzinami trzech najbardziej przereklamowanych, nadmiernie obiecywanych, ale masowo niedostatecznych „rewolucji” w branży, takich jak Distributed Autonomous Organizations (DAO), Initial Coin Offerings (ICO) oraz Zdecentralizowane Finanse (DeFi). Wygląda na to, że modne akronimy to rzeczy, w które ludzie lubią inwestować swoje życiowe oszczędności, nie rozumiejąc, czym one są, o ile są popularne. (Millennialsi… huh)
Co prowadzi nas do problemu z całym dzisiejszym przemysłem kryptograficznym: ludzie są predysponowani, nie, przygotowani do wyrzucania pieniędzy na każdą nowomodną, ​​naciąganą, błyszczącą, fajnie brzmiącą koncepcję, bez względu na to, jak niepraktyczna może być, nawet jeśli nie rozumieją jego użyteczności, a nawet jeśli MA jakąś użyteczność. Problem polega na tym, że użyteczność nie jest już uwzględniana w rachunku wartości. Cała branża oszalała, podobnie jak bańka kredytów hipotecznych subprime z początku XXI wieku. Rynki walut cyfrowych stały się nowym rynkiem akcji groszowych, na którym wybór zwycięzcy i szybkie zabicie inwestycji przebija każdą racjonalną tezę inwestycyjną. Wybór szybkiego zwycięzcy polega na wyborze, które firmy (lub projekty kryptograficzne z tokenem) najprawdopodobniej zainteresują się innymi frajerami (ahem, inwestorami) w najbliższej przyszłości. Kluczem jest wejście do środka jako pierwsze.

Widzieliśmy, jak wiele modnych projektów pojawia się i znika po Bitcoin, niektóre są nadal w centrum uwagi, inne zniknęły z powszechnego zainteresowania… Ethereum, Dogecoin, Dash, Factom, Monero, Ripple, Litecoin, Tezos, EOS, Cardano, ZCash, Algorand i ostatnio Solana. Lista nie ma końca. Do wyboru są tysiące. Każdy z nich miał jakąś wymyślną sztuczkę, jakąś niesamowitą funkcję, której Bitcoin był postrzegany jako brak, a którą musieli naprawić, i uzyskanie jakiegoś geekowo wyglądającego autystycznego nerda, aby był rzecznikiem, jeszcze bardziej podniósł wiarygodność ulicy. Tak długo, jak nowa inwestycja (głupie pieniądze) była zainteresowana tylko tym, co może być następną nową monetą, wczesne rozpoczęcie akcji było ich jedynym zmartwieniem i łatwo było zdobyć fundusze. W rzeczywistości w latach 2015-2017 wystarczyło umieścić gdzieś „blockchain” w swoim prospekcie i prawdopodobnie dostaniesz miliony funduszy, niezależnie od tego, czy faktycznie miałeś blockchain, technologię, czy nawet programistów! (Onecoin, patrzę na ciebie).

W tej górze szarlatanów i fałszywych projektów, twierdzących, że rozwiązują problemy świata, nawet takie, o których nie wiedziałeś, że mają, stoi jeden projekt, którym jest czarna owca. Taki, który nie ma nic do sprzedania, nie ma wcześniejszego dostępu, żadnych specjalnych ofert poufnych, nic, poza obietnicą skalowalności, prostoty i modelu ekonomicznego, który gwarantuje zawsze niskie opłaty lub w ogóle nie działa… BSV.

BSV nie jest produktem inwestycyjnym. To tylko oryginalny protokół Bitcoin. Nie „kupujesz” tego. Inwestując w to szybko się nie wzbogacisz. Ale jeśli zbudujesz na nim i użyjesz go, ostatecznie przejmie wszystkie inne przypadki użycia i wszystkie inne projekty blockchain, ponieważ Bitcoin został zaprojektowany z myślą o skali globalnej. Tylko najbardziej ogólny, neutralny, niewyspecjalizowany protokół, który nie ma dzwonków i gwizdów i jest zamknięty w kamieniu, może stać się neutralną, wspólną płaszczyzną dla wszystkich możliwych przypadków użycia i aplikacji, na których świat może się oprzeć. Deweloperzy protokołu Blockchain nienawidzą tego, ponieważ BSV pozbawia ich pracy. Twórcy i założyciele scentralizowanych protokołów mogą zarobić miliony tylko wtedy, gdy uruchomią WŁASNY nowy, błyszczący protokół i zachęcą nowych naiwnych inwestorów do wkupienia się w ich projekt w nadziei na szybkie wzbogacenie się. Jedynymi osobami, które czerpią korzyści z tego nieustannego rozprzestrzeniania się projektów blockchain, są programiści scentralizowanych protokołów. Są jedynymi, którzy mają gwarancję szybkiego wzbogacenia się (chociaż nie tego powiedzą potencjalnemu nabywcy ich monet) – reszta z was to tylko frajerzy.

BSV nie jest inwestycją. To technologia przyszłości. Zbuduj na tym. Użyj tego. Spodziewaj się zwrotów w przyszłości, ale tylko wtedy, gdy zostanie wykorzystany. Jeśli nie zostanie użyty, będzie bezwartościowy. Jeśli jest używany, może być wart wszystkiego. Nie dlatego, że możesz znaleźć nowych frajerów, którzy zajmą twoją pozycję tokena, ale dlatego, że będziesz musiał użyć tokenów, aby dokonać transakcji ze wszystkimi innymi.

Autor : BitcoinSV.pl

Źródło : BSV is a technology, not an investment – CoinGeek